dd1

Lucky Luke. Szyny na prerii ---- :: Sprawdź komentowany komiks.

:: Sprawdź komentowany komiks. ---- :: Sprawdź komentowany komiks.

dd

Tutaj możesz komentować wszystkie wiadomości pojawiające się w naszym serwisie komiksowym.

Moderatorzy: ljc, charlie_cherry

Lucky Luke. Szyny na prerii

Postautor: wkp » śr 25.04.2018 14:15

KLASYKA... KLASYKI

Ten tom "Lucky Luke'a" jest tomem dość niezwykłym, choć pozornie nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle pozostałych części serii. Co jest w nim zatem innego? To właśnie od tego, liczącego sobie już ponad sześćdziesiąt lat, albumu swoją przygodę z pisaniem serii zaczął jeden z najlepszych jej scenarzystów, a także legenda komiksu humorystycznego, René Goscinny. Potem zajęcie to kontynuował przez ponad 20 lat, dając nam blisko 40 znakomitych komiksów z dzielnym kowbojem. Jak jednak przedstawia się ten jego luckyluke'owy debiut?

Zanim odpowiem na to pytanie, spójrzmy na treść tego tomu. Prace nad budową linii transcontinental w Dead Ox Gulch oraz w Las Puertitas nie mają zbyt wiele szczęścia. Od miesięcy stoją w miejscu, a przestrzeń pomiędzy obiema miastami straszy dziką ziemią niczyją. Prezes Transcontinental Railway Black Wilson stwierdza, że tak dłużej nie może być i wysyła telegram z nakazem powrotu pracowników do działania. Jednocześnie jeden z jego pracowników wysyła telegram by wszelkie prace wstrzymano. Co się w rzeczywistość dzieje w spółce i w samym Dead Ox Gulch? Los chce, że w mieście zjawia się akurat nie kto inny, jak Lucky Luke. To on stawia czoła przeciwnościom losu i bandytom, i mobilizuje ludzi oraz robotników do działania. To jednak dopiero początek kłopotów, z jakimi będzie musiał się zmierzyć...

"Lucky Luke" to jedna z tych serii, które absolutnie zasłużyły sobie na miano klasyki i chyba nikt nie będzie się z tym określeniem spierał. A skoro tak, to ten album śmiało można nazwać klasykiem klasyki. Pochodzi w końcu z samych początków istnienia serii - jest jej dziewiątym tomem, opublikowanym pierwotnie dawno temu, bo w 1957 roku. Trochę więc minęło czasu od jego premiery, "Szyny na prerii" miały więc pełne prawo się zestarzeć, a jednak tak się nie stało. Jak pozostałe tomy, tak i ten, bawi, śmieszy i właściwie sam się czyta, a przygody dostarczają solidnej porcji dobrej rozrywki.

Nieco inaczej jest z szatą graniczną. Nie zestarzała się, ale rożni się nico od tego, do czego przyzwyczaiły nas późniejsze tomy. Szczególnie jeśli chodzi o design postaci. Nie myślcie jednak, że jest na tym polu źle, bo to nie prawda. Jest po prostu odrobinę inaczej, ale tak samo znakomicie. Kreska jest czysta i pełna uroku, poszczególne ilustracje potrafią rozbawić. Mamy też znakomity kolor i dobre wydanie. Miłośnicy Lucky Luke'a i europejskich komiksów powinni ten album poznać koniecznie. Tak samo zresztą, jak fani Goscinnego. Ale nie zawiedzie się też nikt, kto chciałby przeczytać coś lekkiego i humorystycznego. Polecam.
wkp
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 437
Rejestracja: wt 07.03.2017 13:38

Wróć do Komentarze i opinie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron