dd1

Tam, gdzie rosły mirabelki ---- :: Sprawdź komentowany komiks.

:: Sprawdź komentowany komiks. ---- :: Sprawdź komentowany komiks.

dd

Tutaj możesz komentować wszystkie wiadomości pojawiające się w naszym serwisie komiksowym.

Moderatorzy: ljc, charlie_cherry

Tam, gdzie rosły mirabelki

Postautor: wkp » sob 23.09.2017 12:12

TAM, GDZIE ŚWIDZIŃSKI POSZEDŁ NA OSIEDLE

Wybaczcie, że zacznę od kolokwializmów, ale muszę. Matko, ile ja się naczytałem o tym komiksie, zanim po niego sięgnąłem. I to naczytałem rzeczy negatywnych. Że graficznie to patyczaki, bo autor nie potrafi rysować, że fabularnie rzecz jest niespójna, że to, że tamto. I ok, rozumiem, że takie ilustracje nie każdego przekonają (mi osobiście rysunki się podobaj, ale mam zarzut, że to 1:1 kopia stylu Świdzińskiego), a i do treści można mieć pewne zarzuty, jednak „Tam, gdzie rosły mirabelki” to naprawdę dobry komiks, jeden z najlepszych wydanych w ramach Nowego Komiksu Polskiego, i na pewno wart poznania.

O czym właściwie opowiada? O wszystkim i o niczym, czyli o życiu. Ale takim życiu na blokowisku, wśród typowych młodych ludzi, którzy zamiast iść do pracy za osiemset złotych do ręki wolą włóczyć się po osiedlu, pić piwo i ćpać. Powtarzać rodzicom, że wysłali CV i krytykować meneli, zastanawiając się po co tacy w ogóle żyją, choć sami poziomem życia niewiele różnią się od nich i po równi pochyłej staczają w tym samym kierunku. Ich życie codziennie wygląda wciąż tak samo, aż pewnego dnia dochodzi do tragedii, która… Właśnie, czy cokolwiek może zmienić ich nijaką monotonię?

Pierwsze skojarzenie, jakie miałem czytając ten komiks było takie, że „Tam, gdzie rosły mirabelki” wygląda tak, jakby Jacek Świdziński zrobił „Osiedle Swoboda”. Oczywiście niniejszemu albumowi daleko jest do opus magnum Michała Śledzińskiego, mimo że akcja toczy się w bliskiej mu scenerii, ale podobieństwa widoczne są niemal na pierwszy rzut oka. To, co jednak odróżnia oba komiksy to fakt, że Mazur ani tak bardzo nie odrywa się od ziemi, jak robił to Śledziu (nie znajdziecie tu więc duchów, telepatów, tajemniczych ludzi w pasiakach, mutantów ani nawet pospolitych małomiasteczkowych gangsterów z ambicjami), ani też nie próbuje nawet być tak jak on filozoficzny. Fabuła jest tu prosta (można wręcz rzec, że nie istnieje), sprowadzona głównie do często wulgarnych dialogów komentujących rzeczywistość, ale jest to rzeczywistość mocno ograniczona. Jednak spojrzenie na przedstawicieli takiego pokolenia wypada ciekawie, szczególnie że jest brudne, szczere i odarte ze złudzeń. Nie ma tu bohaterów, których dałoby się polubić, pozytywów wiele w sobie nie mają, ale taki już ich… „urok”.

Graficznie jednak jest to rzecz kontrowersyjna. Jak wspomniałem nie przeszkadzają mi „patyczaki”, maksymalne uproszczenie pasuje do tej opowieści, kreska zresztą ma swój urok, bo mimo iż bohaterowie składają się tylko z kółka (głowy), kwadratu (ciała) i czterech kresek w roli kończyn, a świat ich otaczający jest niemal pusty, wszystko jest wyraźne i dobrze ukazane. Gorzej, że to dosłowna kopia tego, co robi Jacek Świdziński – od podziału strony na kadry, przez ukazanie właściwie wszystkiego, po użycie czerni. Jak dla mnie jest to zbyt dosłowna inspiracja (że posłużę się eufemizmem) i brak wkładu własnego, nawet jeśli to lubię i świetnie współgra ze scenariuszem.

Tak czy inaczej jednak, „Tam, gdzie rosły mirabelki” polecam gorąco Waszej uwadze. To dobry komiks, dobry i niegłupi, potrafiący poruszyć i mający ciekawy klimat. Mazur natomiast to intrygująco zapowiadający się autor i jeśli tylko popracuje nad bardziej indywidualnym stylem, ma szansę na ciekawą karierę.
wkp
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 237
Rejestracja: wt 07.03.2017 13:38

Wróć do Komentarze i opinie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

cron