dd1

DC Rebirth ----

----

dd

...czyli co tam panie dziejku za rzeką i doliną...i za Wielką Wodą też

Moderatorzy: ljc, charlie_cherry

DC Rebirth

Postautor: winckler » pt 17.02.2017 21:24

Miłe forum. Cicho, spokojnie.
To może... odrodzenie.

Przeczytałem Batmany #14 i #15 (post scriptum do drugiego story-arcu "I am Suicide"). I podobnie jak po lekturze ostatnich zeszytów "Wonder Woman" zaczynam się cieszyć, że nie zarzuciłem lektury nowych serii DC po pierwszych sliwkach - zdawało się - robaczywkach. Może to kreska Mitcha Gerardsa, a może po prostu kompaktowośc rozpisanej na dwa zeszyty nastrojowej historii o Batmanie i Catwoman, czy może bardziej o Brusie i Selinie... Eleganckie to (już od pierwszych stron), momentami dowcipne (ucieczka z apartamentu Holly Robinson), inteligentne (spotkanie z Gordonem) i troszkę też zaskakujące... Cieszy przede wszystkim fakt, że po tym, jak u Snydera, pomimo jego ambicji, w New 52 zginął gdzieś Bruce Wayne, u Kinga człowiek pod maską zaczyna znow być interesujący. Założenie trylogii "Jestem..." jest chyba wlaśnie takie: przywrócenie równowagi, odejscie od scenariuszy totalnych zagrożeń na rzecz rozegrania kameralnych dramatów i zwiazane z tym poszukiwanie niecodziennych formuł w celu opisania relacji miedzy bohaterami (listy wykorzystane w "I am Suicide" i w ogole kompozycja zeszytu #13 np.).

Zaczynam się naprawdę dobrze bawić i czekam na kolejne zeszyty z pewną niecierpliwością. "Action Comics" to to jeszcze nie jest, ale kto wie, kto wie... Po tych dwoch zeszytach z pozytywnym nastawieniem będę czekał na zwieńczenie "I am Bane".
winckler
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 13
Rejestracja: pt 17.02.2017 9:49

Re: DC Rebirth

Postautor: winckler » sob 25.03.2017 17:08

"Detective Comics" #951. Zgroza. Tynion IV dotarł do kresu komiksowego pomyślunku. Dwadzieścia stron sztampy, absolutnie pozbawione inwencji próby sygnalizowania wciąż nadchodzacego zagrożenia. Już w jubileuszowym #950 było niepokojąco niewyraźnie, ale prolog rządzić się może swoimi prawami, za to tu spodziewane trzęsienie ziemi zamienione zostaje na przechadzkę po Pompejach z nudnym przewodnikiem: spetryfikowane rozwiązania fabularne, zastygłe z bólem w oczach (czytelnika) postaci, na ktore nikt chyba nie ma pomysłu i do tego (tu zaczynam zdradzać drobne elementy fabuły, więc warto odwrócić wzrok, jak ktoś jest czuly na tym punkcie) pułkownik Kane, ktory ciągle siedzi w klatce i przejmuje rolę Kasandry: wieszczy kolejną straszną przyszłość, która oczywiście nadchodzi, ale ktorą wszyscy mają gdzieś. Może dlatego, że "Batman" Tima Burtona, do którego zeszyt nawiązuje, był trzy dekady temu i że dziś inaczej robi się w thrillerze straszne "bu!"??
W numerze 952 Gotham znów zapłonie, ale bez rozmachu znanego z "Batman Eternal" czy "Endgame". Tynion chyba zakłada, że przedakcję przepracowaliśmy już tyle razy, że teraz od razu mozna przejść do wieści medialnych o atakach na szeroką skalę i uznać, że czytelnik sobie poradzi. Ano poradzi. I tym samym nie tylko przedakcja, ale i sama akcja zupełnie go nie wzruszy. Nie będę pisał o motywach, które z drobnymi zmianami przepisane są z historii własnych czy Snydera, ale przyznam, że zdumiewać musi w tym wszystkim amnezja Batmana, który po doświadczeniach z Trybunałem Sów nie powinien mieć kłopotu z zaakceptowaniem możliwego scenariusza, w ktorym kolejny spisek zawiązany w jego mieście umknął jego uwadze. A może jego myśli dążą tropem czytelnika na zasadzie: "no nie, znowu??, niemożliwe!, niemożliwe żeby moje życie superbohatera było aż tak do znudzenia powtarzalne"...? A może Rebirth mu te wspomnienia wymazał? Hmmm...
(W przyszłym miesiącu startuje "Guzik", może coś się wyjaśni).
Ujawnienie pochodzenia Sieroty, bohaterki przedstawionej w odświeżonej wersji w "Batman & Robin Eternal", która współtworzy nową drużynę Batmana działającą w obrębie Gotham, też średnio porusza nerwy, a Ci którzy poznali Cassandrę jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, podczas "No Man's Land", w ogóle mogą poczuć się zniechęceni. Lepiej obejrzeć jeszcze raz "Imperium Kontraatakuje", bo tamtejsze "Luke, I am your father" ma w sobie (mimo blisko półwiecza, które upłynęło) więcej mocy (!) i wzbudzającej dreszcze werwy niż zainscenizowany w tej historii rodzinny balet. Tom trzeci "Detective Comics" z Rebirth (jak na razie) zdecydowanie do kosza.
winckler
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 13
Rejestracja: pt 17.02.2017 9:49


Wróć do Zagranica

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość